Sokół Olsztyn - strona oficjalna

Strona klubowa
  • Wyniki ostatniej kolejki:
  • Sparta Szczekociny - Sokół Olsztyn 1:0
  • Orkan Rzerzęczyce - Pilica Koniecpol 2:1
  • Kmicic Kruszyna - GLKS Siedlec Duży 3:4
  • Mała Panew Cynków - Warta Zawada 9:2
  • Warta Myszków - Unia Rędziny 0:3
  • Jura Niegowa - LKS Kamienica Polska 0:3
  •        

Aktualności

Porażka w końcówce

  • autor: Redaktor2, 2016-11-19 10:26

W niedzielne popołudnie Olsztynianie rozegrali mecz na trudnym terenie lidera ze Szczekocin.

Nasi piłkarze wysoko postawili poprzeczkę Sparcie, która nie potrafiła sobie poradzić ze zdobyciem gola, a ich ataki za każdym razem rozbijała dobrze dysponowana obrona olsztynian.

Gra Sparty polegała głównie na wykopywaniu piłki przez bramkarza, aż pod pole karne przeciwników i tam dopiero napastnicy walczyli o piłkę.

Olsztynianie natomiast próbowali konstruować składne akcje, co przysparzało liderowi wiele problemów.

Znakomite okazje do zdobycia goli w tym meczu mieli kolejno Strączyński oraz Krawczyk i tylko w sobie wiadomy sposób je zmarnowali.

Jak powiada stare porzekadło piłkarskie ,, niewykorzystane okazje się mszczą,, i to sprawdziło się w 100%.

Feralna 85 minuta przyniosła bramkę, dającą zwycięstwo Sparcie . Po rzucie rożnym najwyżej do piłki wyskoczył Papaj, i ta, odbijając się od jego głowy wpadła za kołnierz źle ustawionemu bramkarzowi Sokoła.

Rywalom gratulujemy 3 punktów, aczkolwiek w tym dniu mieli po prostu farta .

Sokół Olsztyn przezimuje na 6 miejscu w tabeli, ze stratą aż 18 oczek do lidera.

Sparta Szczekociny - Sokół Olsztyn     1-0 (0-0) 

Skład: Buczkowski, D. Ceglarz, Wesołowski, Górecki,  Mizera, Karoń, Krawczyk, Biś, Zębik, Fajer, Strączyński

 


Wygrana z emocjami !

  • autor: Redaktor2, 2016-11-11 14:52

 

W dniu dzisiejszym Sokół Olsztyn podejmował na swoim terenie zespół Orkana Rzerzęczyce w ramach rundy rewanżowej. Założenia przedmeczowe skłaniały się do jednego hasła: ,,W dniu dzisiejszym za wszelką cenę musimy wygrać to spotkanie". Niestety, aby dalej liczyć się w walce o czołową lokatę dla Sokoła Olsztyn teraz każdy mecz jest z rodzaju: ,,ten najważniejszy, który koniecznie trzeba wygrać".

O godzinie 13:00 po raz pierwszy rozbrzmiał gwizdek głównego arbitra dzisiejszego spotkania. Od pierwszych minut chcieliśmy ruszyć na rywala. Pierwszy sygnał do ataku już w pierwszej minucie dał nasz prawy pomocnik Mateusz Zębik, który dograł dokładną piłkę do grającego w napadzie Dominika Fajera. Złe przyjęcie spowodowało to, że piłka uciekła mu spod nogi i padła łupem bramkarza Rzerzęczyc, który został jeszcze sfaulowany przez rozpędzonego Fajera. W dniu dzisiejszym od pierwszych minut wystąpił nasz grający trener Paweł Krawczyk, który w poprzednim meczu był zmuszony oglądać mecz z ławki rezerwowych z powodu kontuzji. To właśnie on w 8 minucie spotkania rozpoczął składną akcję naszej drużyny na środku pola. W swoim stylu z pierwszej piłki zagrał prostopadle do Nicjo Strączyńskiego, który bez zastanowienia wystawił ją do swojego partnera z napadu. Dominik Fajer wbiegł w pole karne. Nie zdecydował się jednak w pierwszej fazie na zakończenie akcji strzałem na bramkę gości co poskutkowało przejęciem ,,gały" przez defensorów Orkana, którzy zablokowali jego dogranie i ruszyli z kontrą lewą stroną boiska. Była to bardzo groźna akcja gości, którzy po tej akcji cieszyliby się z objęcia prowadzenia w spotkaniu gdyby nie nasz bramkarz Mateusz Woźniak, który instynktownie wyszedł na przedpole i wyłapał wstrzeloną w pole karne piłkę. W 13 minucie sędzia podyktował dla nas rzut wolny z lewej strony boiska. Do piłki podszedł Paweł Krawczyk, który dograł do Krzysztofa Wesołowskiego czającego się na odbitą piłkę przed polem karnym. Ta jednak bezpośrednio trafiła do niego od grającego trenera Sokoła. W tej sytuacji Krzysztof bez zastanowienia uderzył na bramkę gości. Piłka jednak minimalnie przeleciała obok prawego słupka. Dwie minuty później Dominik Fajer nie wykorzystał dogodnej sytuacji do zdobycia gola. Krzysztof Wesołowski otrzymał prostopadłe podanie od Pawła Krawczyka, wbiegł szesnastkę przeciwnika i dorzucił piłkę wprost na głowę naszego napastnika. Ten jednak uderzył wprost w ręce bramkarza. Goście raz po raz starali się sforsować nasze szyki obronne trochę ,,szarpanymi" akcjami. Na nasze szczęście w dniu dzisiejszym Dariusz Górecki sprawnie kierował naszą defensywą, notując przy tym również kilka bardzo ważnych odbiorów. Za co jego nota w pierwszej połowie była bardzo wysoka.

33 minuta przyniosła wreszcie otwarcie wyniku. Dobre zrozumienie Pawła Krawczyka z Krzysztofem Wesołowskim w dzisiejszym spotkaniu dało po raz kolejny o sobie znać. Krzychu otrzymał kolejną dokładną piłkę od trenera i dograł ją głową do Dominika Fajera, który nie miał problemów z pokonaniem bramkarza gości. Sokół wyszedł na prowadzenie 1:0.

Wynik ten jednak nie satysfakcjonował naszych zawodników. Nie zamierzaliśmy się cofnąć i bronić wyniku. W dalszym ciągu staraliśmy się zagrażać rywalom. Swoich sił w między czasie próbował Nicjo Strączyński i Sebastian Karoń. Jednak ich uderzenia były blokowane obrońców Orkana. W 39 minucie nasz defensor Konrad Mizera postanowił zrobić przewagę z przodu i pomknął z piłką prawą stroną boiska na wysokości pola karnego Rzerzęczyc chciał dograć do Nicjo Strączyńskiego. Jego dogranie jednak zostało odbite przez obrońcę gości i jakby nie pewna postawa bramkarza mielibyśmy zmianę wyniku. Minutę przed zakończeniem spotkania po raz kolejny Paweł Krawczyk błysnął swoim doświadczeniem boiskowym i tym razem dograł futbolówkę do Nicjo Strączyńskiego, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Orkana. Zdecydował się na przelobowanie golkipera gości, co okazało się trafnym wyborem. Pewne uderzenie Nicka znalazło drogę do bramki i do szatni zeszliśmy z wynikiem 2:0.

Na drugą połowę Sokół Olsztyn wyszedł w niezmienionym składzie. W drużynie gości pojawił się natomiast ich trener, który miał wnieść spokój w poczynaniach swojego zespołu. Po zmianie stron to goście pierwsi doszli do głosu i próbowali swoich sił raz lewą raz prawą stroną. Ataki jednak były jednak odpierane przez Olsztynian.

W 51 minucie Mateusz Zębik dał popis swoich umiejętności. W okolicy połowy boiska po prawej stronie minął dwóch zawodników Orkana Rzerzęczyce i lewą nogą dograł ,,dopieszczoną" piłkę do Krzysztofa Wesołowskiego, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości i z zimną krwią strzelił gola dającego nam prowadzenie w meczu 3:0. Zdobyta bramka tylko potwierdziła bardzo dobrą dyspozycję dzisiejszego dnia Krzysztofa Wesołowskiego w dzisiejszym spotkaniu. Nasz lewy pomocnik w dzisiejszym meczu był bardzo pewnym punktem naszej drużyny i pracą na swojej stronie zasłużył na bardzo wysoką notę. Dwie minuty później po raz kolejny mógł się on wpisać na listę strzelców. Po raz kolejny nasz rutyniaż Paweł Krawczyk dał próbkę swojego boiskowego cwaniactwa. Tym razem wykorzystał sytuację, w której zawodnicy Orkana protestowali odgwizdanie rzutu wolnego dla naszego zespołu i ze stojącej piłki dograł ją do Matiego. Zabrał się on z piłką i pomknął w róg pola karnego dogrywając górną piłkę do Krzycha, który nożycami uderzył ją w kierunku bramki rywali. W tej sytuacji niestety jednak nie trafił czysto w piłkę i bez problemu została złapana przez bramkarza.

W 59 minucie mieliśmy okazję obserwować kolejną składną akcję Sokoła. Dominik Fajer dograł znów na lewą stronę gdzie po raz kolejny szarżował Wesołowski, który przebiegł z piłką około 20 metrów i perfekcyjne wystawił ją do Nicjo Strączyńskiego, który po wykończeniu akcji powinien przysłowiowo schować głowę w piasek, ponieważ fatalnie spudłował w dogodnej okazji. Minutę później niechlubny przykład z Nicka wziął Dominik Fajer, który po kolejnym otwierającym drogę do bramki podaniu od trenera znalazł się osamotniony przed bramkarzem Rzerzęczyc. Sytuacja ta jednak w tym przypadku go przerosła i nasz napastnik nie trafił nawet w bramkę naszych rywali.

Wyraźnie poddenerwowani zawodnicy Orkana za sprawą ich trenera, który raz po raz motywował swoich zawodników do lepszej gry postanowili postawić się naszej drużynie w końcowych minutach spotkania. Z uwagi na pozytywny rezultat trener postanowił dokonać zmian w naszej drużynie. Na boisku zameldował się w pierwszej kolejności Adrian Ceglarz, który zmienił właśnie Pawła Krawczyka. Na wcześniejszy odpoczynek udali się również Mateusz Zębik, Dominik Fajer oraz Piotr Lupa. W ich miejsce na placu zameldowali się kolejno: Kamil Biś, Piotr Jeleń oraz Martin Caban. Ten pierwszy powinien zaraz po wejściu na boisku zaliczyć ,,wejście smoka" jednak było to ,,wejście ślimoka" :). Po kolejnym precyzyjnym dograniu Krzysztofa Wesołowskiego Kamil Biś znalazł się w okazji, w której powinien strzelić swoją 8 bramkę w sezonie. Niestety wynik się nie zmienił.

W okolicy 70 minuty spotkania goście dali nam dwa groźne sygnały świadczące o tym, że zamierzają jeszcze powalczyć w dzisiejszym spotkaniu. Akcje te jednak były skutecznie przerywane przez naszego bramkarza Mateusza Woźniaka. Niestety nie wyciągnęliśmy wniosków z tych ostrzeżeń. Końcówka spotkania należała do gości. W 80 minucie kolejną pewną interwencją popisał się Mateusz Woźniak, który tym razem sparował strzał z bliskiej odległości na rzut rożny. Ten niestety przerodził się w bramkę dla Orkana, który za sprawą Wojciecha Politańskiego zmniejszył wynik na 3:1. Kontaktowy gol dał jeszcze większego ,,kopa" naszym rywalom do dalszych ataków. Swoją dominację w końcówce spotkania Orkan udokumentował kolejną bramką po błędzie naszego bramkarza w 88 minucie. Na nasze szczęście szczęśliwie dowieźliśmy jednak prowadzenie do końca i pomimo doliczonych 3 minut to my ostatecznie zgarnęliśmy pełną pulę.

To co cieszy to na pewno cenne 3 punkty, które nadal dają nam realne szanse na pogoń za liderującą Spartą Szczekociny, z którą przyjdzie się nam zmierzyć już w przyszłym tygodniu.

Relację przygotował: Dawid Abucewicz

 

Sokół Olsztyn - Orkan Rzerzęczyce 3- 2 ( 2-0 ) 

Skład: Woźniak, Górecki, Mizera, Lupa (77 min Caban), D. Ceglarz, Krawczyk (64 min Jeleń), Karoń, Wesołowski, Zębik ( 64 min A.Ceglarz), Fajer (70 min Biś), Strączyński

Bramki: Fajer 34 min, Strączyński 44 min, Wesołowski 50 min


TYM RAZEM NA TARCZY

  • autor: Redaktor2, 2016-11-04 17:06

W minioną sobotę Sokół Olsztyn grał na wyjeździe z Pilicą Koniecpol. Pierwszy mecz pomiędzy tymi drużynami zakończył się podziałem punktów. Mecz ten był dla nas trudną potyczką, ponieważ większą część spotkania nasza drużyna grała w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce i w konsekwencji czerwonej, którą otrzymał nasz stoper Konrad Mizera.

Za wszelką cenę chcieliśmy do Olsztyna przywieźć komplet oczek. Nastawienie przed meczem było jak zwykle bojowe, jednak z dużą dozą niepewności z uwagi na fakt, iż w meczu nie mógł wystąpić filar naszego rozegrania tj. Paweł Krawczyk, który doznał urazu obojczyka w poprzednim meczu. Zdziesiątkowany kontuzjami Sokół do potyczki z Pilicą wyszedł znów w zmienionym składzie. Na placu gry pierwszy raz w tym sezonie od początku zameldował się Tomasz Mijas, który do tej pory wchodził na boisko z ławki rezerwowych.

O godzinie 14:00 rozbrzmiał pierwszy gwizdek sędziego, który rozpoczął spotkanie. Pierwsze minuty okazały się dla nas fatalne w skutkach. W 6 minucie po lewej stronie boiska w okolicy 35 metra od bramki strzeżonej przez Rafała Buczkowskiego został sfaulowany zawodnik Pilicy. Przy dośrodkowaniu zabrakło nam koncentracji. Niedokładne krycie spowodowało, że Piliczanie oddali strzał na naszą bramkę. Szczęśliwie dla gospodarzy odbita od naszych defensorów piłka wróciła pod nogi zawodnika drużyny przeciwnej, który uderzył ponownie na naszą bramkę. Futbolówka znalazła drogę do bramki i po kilku minutach na tablicy pojawił się wynik 1:0 dla Pilicy Koniecpol.

Przez kolejne minuty Sokół starał się szybko doprowadzić do wyrównania. Jednak widoczny był brak pomysłu na grę w środku pola. Raz po raz staraliśmy się długimi piłkami uruchomić naszych napastników. Dorzucane piłki jednak stawały się za każdym razem łupem obrony Piliczan. W 16 minucie spotkania znów zrobiło się gorąco pod bramką ,,Buczka". W tej sytuacji jednak nasz stoper Dariusz Górecki zażegnał niebezpieczeństwo i przerwał groźnie zapowiadającą się akcję naszych przeciwników w okolicy 20 metra od naszej bramki. Dwie minuty później nasz środkowy pomocnik Adrian Ceglarz zdecydował się na strzał zza pola karnego. Mocne uderzenie jednak nie zmierzało w światło bramki. Po drodze piłka odbiła się od Dominika Fajera, który był na pozycji spalonej.

Od samego początku nic nie wychodziło naszej drużynie. Potwierdzeniem tych słów była 21 minuta, w której to Wojciech Nidziński grający z numerem 13 wymanewrował naszą obronę i z łatwością wbiegł w pole karne gdzie został sfaulowany przez Sebastiana Karonia. Sędzia bez wahania wskazał na ,,wapno". Do piłki podszedł Winckowicz Przemysław, który pewnym strzałem w prawy dolny róg umieścił piłkę w siatce podwyższając prowadzenie Pilicy na 2:0.

W 28 minucie pierwszej połowy znów zadrżały nam serca po tym jak ze środka boiska zawodnik Pilicy długą piłką chciał uruchomić swojego napastnika. Na nasze szczęście Krzysztof Wesołowski ambitnie wrócił i przerwał akcję. Chwilę później to Sokół wreszcie doszedł do głosu w tym spotkaniu i przez chwilę był stroną dominującą. W 29 minucie Dominik Fajer zagrał dobrą piłkę w pole karne przeciwników lecz Nicjo Strączyński był w tej sytuacji na spalonym. Od tego momentu ,,siedliśmy" na rywalu. W 30 minucie akcję ze środka pola rozpoczął Adrian Ceglarz. Na 30 metrze od bramki Piliczan przytomnie zagrał do dobrze ustawionego Dominika Fajera. Ten przyjął piłkę i zszedł do środka pola karnego oddając kąśliwy strzał z 16 metrów. Bramkarz jednak stanął na wysokości zadania i odbił piłkę na rzut rożny.

34 minutę rozpoczęło dobre zagranie Konrada Mizery do Tomasza Mijasa, który z lewej strony na wysokości pola karnego starał się wrzucić piłkę na napastników. Zagranie to jednak zostało zablokowane. Piłka wyszła poza końcową linię boiska i mieliśmy kolejny rzut rożny. Do piłki podszedł Krzysztof Wesołowski, który zagrał na dłuższy słupek. Tam niestety nie było żadnego z naszych zawodników. W 36 minucie gospodarze przeprowadzili groźną akcję prawą stroną boiska. Na nasze szczęśćie przytomnie w tej sytuacji zachował się Rafał Buczkowski, który wybiegł prawie na wysokość końcowej lini swojego pola karnego i złapał piłkę adresowaną do niepilnowanego napastnika. Minutę późnej Nicjo Strączyński przypadkowo znalazł się w dobrej okazji do strzelenia bramki. Po wstrzeleniu piłki przez Tomasza Mijasa z lewej strony boiska w"pole karne piłka spadła ,,Nickowi" pod nogi. Nie potrafił on jednak w tej sytuacyjnej piłki skierować do bramki. Odbita piłka ostatecznie trafiła do Sebastiana Karonia, który zdecydował się na uderzenie z okolicy 18 metra. Strzał ten został jednak obroniony przez bramkarza.

Kiedy myśleliśmy, że wszystko co złe w tym meczu już za nami 41 minuta znów podcięła nam skrzydła. Niestety błąd w ustawieniu z prawej strony boiska wykorzystał zawodnik Pilicy Koniecpol. Przebiegł on z piłką około 10 metrów, złamał do środka i uderzył na bramkę. Futbolówka została jednak zablokowana przez Konrada Mizerę. Szczęście wyraźnie nam nie sprzyjało tego dnia. Odbita piłka trafiła prosto pod nogi zawodnika z Pilicy, który bez zastanowienia zza pola karnego zdecydował się na strzał. Uderzenie było bardzo precyzyjne przy długim słupku. Rafał Buczkowski nie dał rady obronić tego strzału i piłka zatrzepotała w siatce po raz trzeci. Na przerwę schodziliśmy więc z bardzo niekorzystnym wynikiem.

Po zmianie stron w 47 minucie Winckowicz Przemysław znów dał o sobie znać. Otrzymał podanie z lewej strony boiska i bez zawahania zdecydował się na uderzenie z okolicy 20 metra. Tym razem jednak fatalnie przestrzelił. Sokół nie zamierzał składać broni i mimo niekorzystnego wyniku zamierzał zmienić obraz i styl gry. W 50 minucie meczu Krzysztof Wesołowski wykonywał rzut wolny z lewej strony boiska. Zbyt lekko jednak kopnął futbolówke i ta padła łupem obrońców Pilicy. Olsztynianie przeprowadzali coraz groźniejsze akcje. W 55 minucie spotkania Adrian Ceglarz z 30 metrów zdecydował się na uderzenie w stronę bramki przeciwników. Piłka jednak została podbita przez defensorów Pilicy i mieliśmy kolejny rzut rożny. Krzysztof Wesołowski znów podszedł do piłki i mocnym kopnięciem wstrzelił ją w pole karne. Tam czyhał na nią Dariusz Górecki, który zdołał uderzyć piłkę głową na bramkę rywali. Ta jednak minimalnie minęła lewy słupek golkipera Pilicy Koniecpol.

Olsztynianie coraz pewniej rozgrywali piłkę w środku boiska. Za sprawą uwag przekazanych przez trenera w przerwie zrezygnowaliśmy z podań górą i zaczęliśmy częściej podawać piłkę po ziemi. Nierówne boisko znacznie utrudniało nam zadanie. Było to jednak lepsze rozwiązanie, gdyż w powietrzu górowali przeciwnicy. 63 minuta to indywidualna akcja Nicjo Strączyńskiego, który po przejęciu piłki postanowił huknąć na bramkę rywali. Uderzenie z 25 metra było bardzo mocne i precyzyjne, jednak i tym razem na posterunku był bramkarz Pilicy, który końcami palców wybił ją na rzut rożny. Ponownie wykonawcą był Wesołowski. Ruchliwość naszych zawodników spowodowała dezorientację obrońców rywali. Zamieszanie w polu karnym przytomnie wykorzystał Sebastian Karoń, który uderzył na bramkę Piliczan zdobywając pierwszą bramkę dla naszego zespołu w tym meczu. Bramka ta wlała w serca naszych zawodników nadzieję na osiągnięcie choćby remisu w tym spotkaniu. Chwilę później trener postanowił do gry wprowadzić rezerwowych. Adriana Ceglarza zastąpił Piotr Jeleń, a Tomasza Mijasa Piotr Lupa, który w ostatnim tygodniu wznowił treningi. Trener liczył na jego doświadczenie, które miało wprowadzić spokój w naszych szykach obronnych.

W 71 minucie mieliśmy okazję zmniejszyć stratę jaka dzieliła nas od remisu w tym meczu. Na 35 metrze od bramki rywali Mateusz Zębik wywalczył rzut wolny. Do piłki podszedł Damian Fajer, który słuchając podpowiedzi trenera uderzył piłkę, która dała ,,kapra" przed bramkarzem. Ten jednak pewnie złapał futbolówkę. Po zmianie stron Dominik Fajer wykazywał większą ochotę do gry i był bardziej aktywny, a w 75 minucie spotkania dał próbkę swoich możliwości. Z lewej strony boiska po zagraniu Mateusza Zębika przeprowadził on szarżę na bramkę gospodarzy. Warte odnotowania jest również zachowanie Krzysztofa Wesołowskiego, który przytomnym wyblokiem defensora Pilicy Koniecpol zrobił miejsce ,,Fajerowi". Dominik zbiegł pod końcową linię boiska i wrzucił ją w punkt na prawą stronę do Piotra Jelenia. Nasz młodzieżowiec, który jeszcze kilka miesięcy temu grał w piłkę jedynie na podwórku z kolegami zachował się jak rasowy snajper. Po przyjęciu piłki nie zastanawiając się oddał pewny strzał na bramkę rywali i zdobył bramkę, która podtrzymywała nadzieję na doprowadzenie choćby do remisu w tym meczu.

Minutę później przydało się doświadczenie Piotra Lupy, dzięki któremu nie straciliśmy kolejnego gola. Po akcji Piliczan z lewej strony boiska i niepewnym wyjściu do piłki Rafała Buczkowskiego ,,Lupek" zdołał końcami korków wyłuskać piłkę spod nóg napastników gospodarzy, którzy w tej sytuacji mogli podwyższyć rezultat. W 81 minucie spotkania ,,Nicek" z odległości około 20 metra zdecydował się na kolejny strzał. Piłka uderzyła w rękę obrońcy Pilicy Koniecpol, którą trzymał blisko przy ciele. Sędzia uznał, że wszystko było zgodnie z przepisami i pomimo protestów Olsztynian nie wskazał on na jedenastkę. W 88 minucie spotkania poturbowanego Damiana Ceglarza zmienił Maciej Wójcik. Trener zaryzykował ustawieniem i od tej pory graliśmy tylko trójką obrońców. Niestety mimo doliczonych 4 minut zawodnikom Sokoła Olsztyn nie udało się już zmienić rezultatu spotkania.

Mieliśmy okazję oglądać dwa oblicza naszej drużyny w tym spotkaniu. Po bardzo słabej w naszym wykonaniu pierwszej połowie, nie załamaliśmy się i pokazaliśmy, że ambicją można zdziałać wiele. Niestety pomimo ogromnego zaangażowania w drugiej połowie to piłkarze Pilicy Koniecpol po ostatnim gwizdku wznieśli ręce w geście zwycięstwa. Margines naszych błędów zmalał do minimum. Jeśli chcemy pozostać w walce o najwyższe cele w przyszłym tygodniu musimy wygrać na swoim terenie z Orkanem Rzerzęczyce, z którymi w pierwszym meczu udało nam się jedynie zremisować za sprawą wywalczonego rzutu karnego przez Macieja Wójcika w ostatnich minutach spotkania.

Relację przygotował: Dawid Abucewicz

Pilica Koniecpol - Sokół Olsztyn     3-2 (3-0) 

Bramki: Karoń , Jeleń

 Skład: Buczkowski, D. Ceglarz, Wesołowski, Górecki,  Mizera, Karoń, A. Ceglarz, Mijas, Zębik, Fajer, Strączyński


Archiwum aktualności


Mecze Sokoła


Tabela ligowa

Statystyki drużyny

Wyszukiwarka

Reklama

Ostatnie spotkanie

Sparta SzczekocinySokół Olsztyn
Sparta Szczekociny 1:0 Sokół Olsztyn
2016-11-19, 17:00:00
     
oceny zawodników »

Wyniki

Ostatnia kolejka 14
Sparta Szczekociny 1:0 Sokół Olsztyn
Orkan Rzerzęczyce 2:1 Pilica Koniecpol
Kmicic Kruszyna 3:4 GLKS Siedlec Duży
Mała Panew Cynków 9:2 Warta Zawada
Warta Myszków 0:3 Unia Rędziny
Jura Niegowa 0:3 LKS Kamienica Polska

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 15
Sokół Olsztyn - Kmicic Kruszyna
Pilica Koniecpol - Sparta Szczekociny
Orkan Rzerzęczyce - Jura Niegowa
GLKS Siedlec Duży - Warta Zawada
Warta Myszków - Mała Panew Cynków
Unia Rędziny - LKS Kamienica Polska

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 159, wczoraj: 711
ogółem: 1 473 797

statystyki szczegółowe